..
Naszewspinanie

Naszewspinanie. Góry, wspinanie i my.

2 | 1129
 
 
2015-12-28
Odsłon: 543
 

Vallunaraju i rekord wysokości

Godzina 18:00, całkiem spokojny wieczór, na niebie stalowe chmury chwilowo wystroiły się w pastelowy żółty kolor zachodzącego słońca, gdzieś tam w oddali szczeka pies, jak zwykle trwa koncert ulicy, a jednak... Albo ten hałas jakiś mniejszy albo my przesiąkliśmy już peruwiańskim gwarem.
 
Ja leżę w łóżku już drugi dzień, dziś w końcu katar trochę odpuszcza,ale wciąż jestem słaba.  Pobyt w Hatun Machay zostawił mi niemiłą nuespodziankę w postaci cieknącego nosa, ale czułam się dobrze, Adam też, więc w sobotę z rana ruszyliśmy w stronę Vallunaraju, naszego szczytu aklimatyzacyjnego. To szczyt położony u wlotu doliny Quebrada Llaca, niedaleko Huaraz, więc logistyka była prosta.
 
Najpierw spędziliśmy dwie godziny w taxi-shaker. Bardziej wyboistą drogą jeszcze nigdy nie jechaliśmy, byliśmy pełni podziwu dla kierowcy pokonującego ten skalny labirynt. Adam później z dociekliwością przyglądał się oponom, co prawda już całkiem bez profilu, ale guma wyglądajaca na nie do przebicia.
 
Nasz punkt startowy to 4400 mnpm, biwak znajdował się na 4900 m. Podejście bez problemu, tyle że płuca nie nadążały za nogami, więc spokojnym tempem doszliśmy koło południa na miejsce. Prócz nas była tylko Amerykanka z guidem, więc było bardzo kameralnie. Tego samego dnia podeszliśmy jeszcze jakieś 100m na lodowiec (dobry patent aklimatyzacyjny) i pobawiliśmy się szablami śnieżnymi.
 
Zachód słońca o 18:00 oznaczał dla nas zakwaterowanie się w naszym namiociku i próby zaśnięcia. Próby średnio owocne ze względu na wczesną porę a u mnie dodatkowo zatkany nos. Głowy nas o dziwo nie bolały. Coś tam pokimaliśmy do godziny 2:45,potem mini śniadanko i w drogę.
 
Więcej na naszym BLOGU!
 
 
 
 
 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
ZAPISZ
 


Archiwum wpisów
 

Pn

Wt

Sr

Czw

Pt

So

Nd